niedziela, 22 stycznia 2017
wtorek, 20 grudnia 2016
poniedziałek, 31 października 2016
niedziela, 30 października 2016
poniedziałek, 8 sierpnia 2016
Na fali Pożyczalskich...
Czasami mam wrażenie, że różne tematy się w życiu grupują... Na przykład, przez trzydzieści parę lat swojego życia nie słyszałam o podobno szeroko znanym fakcie, że ośmiornice potrafią się upodabniać do otoczenia w sposób naprawdę zdumiewający. Od chwili uzupełnienia swojej wiedzy w tym zakresie, w ciągu paru miesięcy, bez dodatkowych zabiegów z mojej strony, dane mi było obejrzeć jeden film przyrodniczy, dwa fabularne oraz trzy kreskówki, w których metamorfozy ośmiornic stanowiły jeden z głównych tematów.
Podobnie było ostatnio z domami dla lalek...
Jakiś czas temu przypomniałam sobie, że w dzieciństwie zachwycili mnie Pożyczalscy. Postanowiłam uszczęśliwić tematem swoją sześciolatkę, bo podejrzewałam, że trafi to do niej. Nie myliłam się :D Wciągnęła się na całego, teraz czytamy drugą część. Ale jeszcze w pierwszej części Chłopiec przynosił Pożyczalskim mebelki z domu dla lalek. To 1!
Dowiedziałam się o istnieniu w Warszawie Muzeum Domów dla Lalek. To 2!
Będąc ostatnio u rodziców przypomniałam sobie z kolei, że dobre dwadzieścia lat temu budowałam dom dla lalek, korzystając z pewnego wydawnictwa, które w comiesięcznych odcinkach uszczęśliwiało mnie kolejnymi fragmentami sklejki z wytłoczonymi zarysami elementów mebli i konstrukcji budynku. Ostały się tylko mebelki. Do domu dla lalek. To 3!
Wpadła mi w ręce informacja, że we wspomnianym Muzeum prowadzone są w wakacje warsztaty dla dzieci. Robi się akcesoria wakacyjne dla lalek. To 4!
I jak ja mam przejść obojętnie obok tematu domu dla lalek ???
Dziś byłyśmy w tym Muzeum - nadal jestem pełna zachwytu. Polecam bardzo mocno. Już na samym wejściu dzieciaki są zachwycone ;)
Przeglądając zdjęcia z tej wystawy, miałam wrażenie, że to prawdziwe wnętrza. Zachwycało wszystko - domy mieszkalne, sklep z tkaninami, poczta, apteka, salon sukien ślubnych, szkoła dla szczurów ;) Zdjęć nie wstawiam, bo to trzeba obejrzeć na żywo.
A na warsztatach dziś dzieciaki robiły klapki japonki dla lalek. Moje dziecię zrobiło dwa różne. Wytłumaczyła, że to dla Pippi Pończoszanki, bo ona zwariowana jest ;)
A dwudekadowe mebelki z mojego... chciałam napisać "dzieciństwa", ale ja wtedy miałam jakieś 16 lat... z mojej młodości przytargałyśmy do domu. Udało mi się je, pod pretekstem obczyszczenia, sfotografować, bo są mocno używane obecnie i nie wiem, jak długo wytrzymają.
Nigdy nie byłam dobra w precyzyjnym działaniu, tym bardziej jestem pod wrażeniem samej siebie, że to wszystko jakoś stworzyłam.
Ale w
samozachwyt wpadłam, gdy odnalazłam robione własnoręcznie serwetę,
dywan i poduszkę. Teraz im szydełko, czy druty grubsze, tym lepiej. To
robiłam chyba na igłach...
niedziela, 10 lipca 2016
Rey DIY
Zorganizowałam się, pokonałam cierpnięcie rąk, ogarnęłam noworodka w domu i oporządziłam starsze dziecko, które zafiksowało się właśnie na Gwiezdne Wojny, a dokładniej na starwarsową Rey. Karnawału dawno nie ma, a może jeszcze do niego długo, ale dziecko zarządziło, że na tematyczne urodziny kolegi pójdzie w stroju swojej idolki. Matka uszyj.
Uszyłam. Częściowo na skróty poszłam, ale spodnie są jak najbardziej uszyte. I dumnam z nich !!! Mają jeszcze fajny wywijany ściągacz na górze.
I pas z torebką też uszyłam, ale była to akcja bardzo szybka, na półśpiąco robiona, późno w nocy.
Dziecko szczęśliwe, efekt końcowy jest nawet ok, choć kija nie mamy pod ręką. Musiała wystarczyć połamana drapaczka z chińskimi znakami ;)
środa, 16 marca 2016
Subskrybuj:
Posty (Atom)









