Tak mi w głowie siedzą z dzieciństwa, z bajki... Dżeki i Nuka? Dobrze pamiętam?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 8 grudnia 2015
środa, 28 stycznia 2015
niedziela, 21 grudnia 2014
piątek, 28 listopada 2014
Harmonijkowy turkus
Czapa harmonijkowa, przegubowa - jak zwał, tak zwał. Turkusowa. Wełniana. Z trzema pomponami w melanżu fioletowo - turkusowym, z którego zrobiony jest komin. A komin w zestawie. Robiony na szydełku, wykończony ściągaczem dzierganym na drutach.
Wełna 100%.
A kolor w naturze bardziej taki -->
niedziela, 1 września 2013
Jeszcze nie zima...
Jedynie deszcz za oknem zgrał się ze zmianą letniego sierpnia na jesienny wrzesień. Tymczasem u nas powiało chłodem z innego powodu.
Szperając po necie w poszukiwaniu inspiracji przewija się co jakiś czas włóczkowa torebka sowa. Mega kolorowa, przyciągająca wzrok. Także mojej młodej. Paluchem dziabała w monitor wołając, że taką chce.
Przejrzałam włóczki, które mam w domu i stwierdziłam zawiedziona, że brak tam odpowiedniego zestawienia kolorów. A naciski na torebkę coraz większe.
Zaproponowałam alternatywę pingwinią. Na szczęście spodobała się :D
A nie wykluczam, że ta kolorowa sowa (lub inny zwierzak) też się zdarzy w tak zwanym między czasie ;)
Aby pokazać skalę zgarnęłam z łapanki modelkę. Tylko tak udało mi się złapać na jednym zdjęciu i dziecko i torebkę ;)
wtorek, 30 lipca 2013
Rehabilitacja?
Ostatni miesiąc upłynął pod znakiem słoników przeplatanych remontem, wyjazdem wakacyjnym i urodzinami domownika. Jak się robi dużo na raz, to jakoś tak nie wszystko da się na raz domknąć. Słonie się właśnie domknęły, zostały jeszcze szczątki remontu... Ale to później.
Tymczasem Słoninka z poprzedniego postu zrobiła furorę w okolicy. I nawet się nie złościłam, jak dwa razy (tylko dwa razy ;)) została wzięta za mysz i raz za mrówkojada :D
Obecna tu para szykuje się do wylotu do domu małej dziewczynki i małego chłopca :)
Staram się, aby każdy słonik miał swój niepowtarzalny charakter.
sobota, 15 czerwca 2013
Czy to słoń, czy to koń?
A może jednak mysz... Czarnobyl cieniem się tu pokłada nadal...
A imię jej Słoninka. Już wiadomo, co to za stworzenie? Robione z "przepisu"... Zakalcem zalatuje. Ale ukochane od razu.
Inka - chyba poproszę od Ciebie jakiś "przepis" - może bardziej udane istoty wyjdą.
PS: Po chwili zastanowienia wychodzi mi, że słonie i myszy mają pewne podobieństwa - uszy, ogony i szary kolor ;)
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Łowicka Jamajka
Wsysło mnie na jakiś czas, ale już wróciłam. Z nowym czymś, za co już zostałam zbesztana... Ale co tam, zobaczymy, jak się będzie użytkować.
Otóż przed świętami wypatrzyłam w pasmanterii kolorową włóczkę. Jakoś mi chyba wiosny brakowało, liczyłam na ciepłą Wielkanoc i włóczkę wzięłam. I udziergałam... coś. Ni to sweter, ni to bluza, ni to kurtka. Coś pomiędzy. Jeszcze nie skończone, bo jakieś guziki muszę wykombinować, ale już się młoda stroiła, więc fotki mam.
Powiedzmy, że zdjęcia robocze - obiecuję wstawić końcowe ;)
Projekt/wykrój był mocno prymitywny, wymyślony przeze mnie. Opiszę po kolei i liczę na podpowiedzi od bardziej zaawansowanych, co następnym razem zrobić inaczej.
Zaczęłam od poddania się urokowi kolorów na pasmanteryjnej półce.
Próbki porobiłam, różne szydełka wypróbowałam i zdecydowałam się na cienkie - 2,5, bo wtedy splot był taki porządniejszy, na czym mi zależało.
Postanowiłam przód i tył zrobić jako jeden kawałek. Zaczęłam, jak to szydełkiem, od dołu. I rozpędem dokończyłam plecy.
Do tego dorobiłam przody, które widać na następnym zdjęciu.
Tutaj też widać, że obrobiłam na zielono pachy, a dół i poły na czarno. Po druzgocącej krytyce czarną włóczkę sprułam i zastąpiłam ją również zielonym kolorem. Jeden z przodów ma szerszą lamówkę i wyrobioną dziurkę na guzik.
Jakby się przypatrzeć zdjęciu wyżej i porównać z efektem końcowym, to widać również, że zrobiłam korektę grubości tzw. ramiączek, czyli tych części przodów, które mają być zszyte na ramieniu.
Tu już zdjęcie z zielonym w roli głównej i dorobionym kołnierzem o szerokości dwa razy większej, niż ostateczna. Kołnierz ten podwinęłam i przyszyłam, żeby stworzyć stójkę pod szyją.
Teraz najgorsze... Rękaw. Wyszedł prawie idealnie. Tu jeszcze jako element oddzielny.
Po paru próbach udało się zszyć rękawy i korpusik, choć już miałam ochotę przyjąć, że to jednak miała być kamizelka...
Do efektu końcowego brakuje jeszcze trzech dużych, kolorowych guzików w górnej części wdzianka. Jutro idę na polowanie.
poniedziałek, 4 marca 2013
W marcu...
...jak w garncu. To jedyne usprawiedliwienie, czemu dopiero teraz zmotałam czapę dla młodej. Pieskowa czapka za ciepła już, a wiosenny beret jeszcze za lekki.
Wykorzystałam część czapki, którą, w połączeniu z polarem, zrobiłam młodej na zimę. Teraz dodziergałam fragmenty i mamy komplet z szyjogrzejem ;)
Ścieg "ślimaczy" już opisywałam. I już pokazywałam. Do tego dorobiłam biały pasek na drutach i wykończyłam szydełkiem. "Ośmiornicę" na czubku zrobiłam z pięciu "wstążeczek" robionych na drutach.
Do wiosny jakoś dociągniemy :D
piątek, 11 stycznia 2013
Tak, sówka
Od dwóch dni nie dosypiam dość ostro i czasu brakło na jakąś świeżą robotę, więc korzystam z niedawnych jeszcze tworów. Do mojego obecnego, niedospanego, stanu pasuje nocne zwierzątko - sowa. Tak, to jest sówka :)
Jakiś czas temu, jedna z moich koleżanek, wyszperała w siedzi dzierganą sówkę. Zakochana przyatakowała mnie, że też taką chce. Że ma śliczny brzuszek i w ogóle jest super. Zbierałam się w sobie, kombinowałam z doborem włóczek, szydełek i drutów. W końcu zaczęłam dziergać. Nie jestem mocna w szczególikach, nie mam cierpliwości i często odpuszczam, ale jak obiecałam, to słowa dotrzymać musiałam. I sówka już jest na świcie :D
Męczyłam się z brzuszkiem, ściegiem dżersejowym, drutami nr 2 - jak dla mnie to robota jak dla zegarmistrza :) Skrzydełka też druciane - same prawe oczka. Stópki, dziób i oczy są na szydełku robione. Pierwotnie oczy miały być ze zwykłych guzików, ale jak przymierzałam różne, to przy tych aktualnych okazało się, że sowa naprawdę na mnie patrzy :D Na koniec uszy i ogon - w celu stabilizacji i sowa gotowa.
Czuję, że każda następna byłaby lepsza :D
sobota, 5 stycznia 2013
Czapki pyszczatki
Moje dziecko zobaczyło ostatnio na okładce jakiegoś "dzierganego" pisemka czapkę-pieska. I nie odpuściło - codziennie było pytanie, czy już zrobiłam jej tę czapkę z "nadrutów", czyli z wełny ;) Przysiadłam i zrobiłam :) Ciepła wyszła, że hej :)
Wcześniej też jakieś podrygi czapkowo-zwierzęce wykonywałam, ale na mniejszą skalę i bardziej zabawowo.
Miś (wykonany jako zabawka) i stworek (w ramach rozgrzewki przed pieskiem):
Co do techniki. Szydełko :D Co tu więcej można powiedzieć. Miś półsłupkami wykonany, stworek pseudosłupkami (taką moją odmianą słupka), a piesek już klasycznymi słupkami. Zaczynamy od czubka czapki. Można ciągiem robić, na zasadzie spirali, albo każdy rząd zamykać w oddzielne kółko. Im grubsza włóczka, tym bardziej wskazane jest stosowanie tej drugiej metody.
Zabawa jest przednia, praca niezbyt skomplikowana, a efekt satysfakcjonujący :)
sobota, 29 grudnia 2012
Wykopaliska
Już po świętach, ale przed świętami...
Przed świętami jak jest, każdy wie. Porządki, porządki, porządki. I w ramach porządków szafowych znalazłam coś... Można to nazwać kominem, czy raczej kominkiem. W zestawie z opaską. Kiedy ja to zrobiłam? Nie mam pojęcia. Dla kogo? Nie pamiętam. Nosiłam? Nie. Kolorystyka też jakaś taka nie do końca moja. Nawet nie wiem, jakim ściegiem to poczyniłam. Jedyne, czego jestem pewna, to to, że kominek jest na drutach, a opaska szydełkowa.
Zastanawiam się, czy to nosić... Na młodą za duże... Zobaczy się w praniu.
W załączeniu modelka z łapanki. Kolor spożytego chwilę wcześniej soczku kompatybilny w kolorystyką dzieła ;)
Jeśli ktoś wpadnie na pomysł, jakim ściegiem to zostało wykonane, to będę wdzięczna. Jednak melanż kolorystyczny utrudnia sprawę... Stawiam na prawo-lewo, z przesunięciem o oczko w każdym rzędzie. Możliwe?
sobota, 22 grudnia 2012
Gwiazdkowy start
Startuję :) Za namową pewnej piegowatej istoty, postanowiłam zadziałać. Wyzwanie to dla mnie, bo nie za bardzo umiem chwalić się tym, co robię. Zbyt jestem surowa w ocenie własnej pracy. Wiem, że czasami stworzę coś fajnego... Tyle, że nie zawsze...
Dziś dorzucę świątecznie - gwiazdkę na czubek choinki. Z przymrużeniem oka można powiedzieć, że jest...ciekawa :D
Postaram się co weekend coś wrzucić. Na przemian - coś nowego i coś starego. Błękitnego i pożyczonego nie będzie - nie ta bajka :)
Tymczasem Wesołych Świąt wszystkim :)
Dziś dorzucę świątecznie - gwiazdkę na czubek choinki. Z przymrużeniem oka można powiedzieć, że jest...ciekawa :D
Postaram się co weekend coś wrzucić. Na przemian - coś nowego i coś starego. Błękitnego i pożyczonego nie będzie - nie ta bajka :)
Tymczasem Wesołych Świąt wszystkim :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









