sobota, 28 września 2013

Zimowa produkcja III i IV

Druty poszły w ruch. 

Pierwsza propozycja --> czapka - dla dziecka. I to młodszego od mojej trzylatki. Tym razem modelka pokazuje coś przyciasnego ;)



Ktoś chętny?


Druga propozycja - pokazowa, bo zostawiam sobie to na chłodniejsze dni --> albo szaliko-komino-szyjogrzej dla dziecka, albo w opcji chusto-opasko-czapki dla dorosłego. 

Tu na szyi.



A tu na głowie.
















W rzeczywistości jest to duża opaska, motana na szyi, czy głowie na dwa razy.


Im bardziej kostropata i "trudna" włóczka, tym efekt fajniejszy.

czwartek, 26 września 2013

Zimowa produkcja II

Ta czapa, na dziecięcej modelce, jest czapą dorosłą. I szuka chętniej głowy do jej noszenia ;)

W rzeczywistości włóczka jest koloru ciemnoturkusowego. A drugi kolor, to ciemny, brudny róż.

Na dorosłej głowie czapa jest trochę bardziej rozciągnięta, chociaż z tyłu układa się fajnie ku dołowi.

Kto chętny, niech krzyczy :D





 

piątek, 6 września 2013

Zimowa produkcja I

Jednak nie tylko mnie kilka chłodnych dni przypomniało o zimie. Zaczęło się przygotowywanie do chłodów pod względem kompletowania ubrań dla dzieciarni. Na tapecie kilka zamówień, a tymczasem wprawka w postaci czapki dla mojej latorośli. Kolor mnie urzekł :D



niedziela, 1 września 2013

Jeszcze nie zima...

Jedynie deszcz za oknem zgrał się ze zmianą letniego sierpnia na jesienny wrzesień. Tymczasem u nas powiało chłodem z innego powodu.

Szperając po necie w poszukiwaniu inspiracji przewija się co jakiś czas włóczkowa torebka sowa. Mega kolorowa, przyciągająca wzrok. Także mojej młodej. Paluchem dziabała w monitor wołając, że taką chce.

Przejrzałam włóczki, które mam w domu i stwierdziłam zawiedziona, że brak tam odpowiedniego zestawienia kolorów. A naciski na torebkę coraz większe.

Zaproponowałam alternatywę pingwinią. Na szczęście spodobała się :D

A nie wykluczam, że ta kolorowa sowa (lub inny zwierzak) też się zdarzy w tak zwanym między czasie ;)


Aby pokazać skalę zgarnęłam z łapanki modelkę. Tylko tak udało mi się złapać na jednym zdjęciu i dziecko i torebkę ;)


poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Łąka

Ostatnim razem, gdy byłam u rodziców, zabrałam się za porządkowanie starej szafy. Znalazłam swoją kieckę, w której chodziłam siedemnaście lat temu...

Wykorzystałam materiał ;)


wtorek, 30 lipca 2013

Rehabilitacja?

Ostatni miesiąc upłynął pod znakiem słoników przeplatanych remontem, wyjazdem wakacyjnym i urodzinami domownika. Jak się robi dużo na raz, to jakoś tak nie wszystko da się na raz domknąć. Słonie się właśnie domknęły, zostały jeszcze szczątki remontu... Ale to później.

Tymczasem Słoninka z poprzedniego postu zrobiła furorę w okolicy. I nawet się nie złościłam, jak dwa razy (tylko dwa razy ;)) została wzięta za mysz i raz za mrówkojada :D

Obecna tu para szykuje się do wylotu do domu małej dziewczynki i małego chłopca :)


Staram się, aby każdy słonik miał swój niepowtarzalny charakter.


Zdjęcia prawie paszportowe ;)







sobota, 15 czerwca 2013

Czy to słoń, czy to koń?

A może jednak mysz... Czarnobyl cieniem się tu pokłada nadal... 

A imię jej Słoninka. Już wiadomo, co to za stworzenie? Robione z "przepisu"... Zakalcem zalatuje. Ale ukochane od razu.

Inka - chyba poproszę od Ciebie jakiś "przepis" - może bardziej udane istoty wyjdą.




PS: Po chwili zastanowienia wychodzi mi, że słonie i myszy mają pewne podobieństwa - uszy, ogony i szary kolor ;)